Samotność jak sobie z nią skutecznie radzić – przyczyny samotności, objawy i skutki.

Kategoria bloga:

Każdy czuje się czasem samotny. Dopada nas wtedy uczucie wewnętrznej pustki, bezsilności, wstydu, niezrozumienia lub lęku. Najczęściej jednak samotność jest przejściowa i szybko o niej zapominamy. Co jednak robić, jeśli ten przykry stan nie mija? Jeśli zaczyna wchodzić butami w nasze życie, zakradać się w każdą jego dziedzinę i koniec końców staje się nie do zniesienia?

Niestety coraz więcej osób cierpi z powodu chronicznej samotności. W gabinetach psychoterapeutycznych jednym z najczęściej omawianych tematów jest właśnie ONA – lęk przed nią, poczucie pustki i braku miłości. Czym tak naprawdę jest samotność? Jak odróżnić tę chroniczną od chwilowej? Jakie są jej przyczyny? Samotność jak sobie z nią radzić?

Samotność czy bycie samemu 

Pablo Picasso mawiał: „Nic nie może powstać bez samotności“. Ta prosta prawda pokazuje, że każdy z nas potrzebuje momentu, kiedy zostaje sam ze swoimi myślami i uczuciami. Bycie samemu to czas na samorozwój, odkrywanie siebie, kreatywność, spokój. Możemy więc być sami i nie czuć się samotnie.

Zupełnie inną rzeczą jest samotność. Fizycznie możemy nie być sami, a jednak czuć się bardzo samotnie. To nie stan fizyczny, a psychiczny, zawsze związany z cierpieniem, z poczuciem braku kogoś, kogo potrzebujemy lub braku jakości relacji z kimś, kogo mamy. Dopadają nas wtedy różne negatywne odczucia: frustracja, poczucie wykluczenia, niezrozumienia, pustki i wstydu.

Samotni na chwilę

Specjaliści rozróżniają dwa rodzaje samotności: przejściową oraz chroniczną. Czym jest ta pierwsza? Zwykle wywołuje ją określona sytuacja, jakieś życiowe zmiany, szczególnie te, które spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Może musiałeś się przeprowadzić. Nagle tracisz wszystkich swoich bliskich i otaczają cię ludzie, z którymi nie masz nic wspólnego. A może straciłeś kogoś bliskiego, człowieka do którego byłeś przywiązany, który zapewniał ci miłość i poczucie stabilności. Kiedy w taki lub inny sposób wali nam się cały nasz świat, jest całkiem zrozumiałe, że dopada nas samotność. Przeżywamy ją wówczas bardzo intensywnie, ale jest to sytuacja przejściowa. Potrzeba czasu, żeby przywyknąć do nowego miejsca. Potrzeba czasu, aby przejść przez żałobę i dostosować się do nowej sytuacji. Czas leczy rany – ogromna pustka wywołana przez tego typu wydarzenia z czasem zanika.

Samotni chronicznie

Zdarza się jednak, że czas płynie swoim rytmem, a uczucie braku bliskości i pustki nie mija. Możemy wtedy mówić o samotności chronicznej. Jak o tej przejściowej możemy śmiało powiedzieć, że jest czymś normalnym i nieuniknionym, tak o chronicznej, że jest stanem poważnym, który bardzo negatywnie odbija się na jakości życia człowieka.

Co się dzieje z kimś, kto cierpi z jej powodu? Czuje się nikim. Wstydzi się samego siebie i wydaje mu się, ze całe jego życie to jedna wielka porażka. Swoje pragnienia i uczucia chowa w najgłębszych miejscach – tam, gdzie nikt ich nie rozpozna. Chce się ukryć przed całym światem, nie chce nikogo widzieć, bo boi się, że zostanie odrzucony. Myśli, że nie jest w stanie z nikim zbudować bliskiej relacji, bo jest brzydki, dziwny i aspołeczny. Izoluje się jeszcze bardziej i tak zamyka się błędne koło, z którego nie potrafi się wydostać.

Taka sytuacja wywołuje w człowieku ogromny stres, który odbija się na umyśle i ciele, powodując różne dolegliwości, a nawet choroby somatyczne. Osoby, które są chronicznie samotne, często cierpią na bóle głowy, zmęczenie, zaburzenia snu, są bardziej narażone na uzależnienia oraz depresję i żyją krócej. Samotność jest tak samo szkodliwa dla zdrowia jak palenie, nadwaga lub brak ruchu.

Szlak prowadzący do samotności

Samotność jest bardzo złożonym zjawiskiem. Może mieć wiele przyczyn, które wpływają na siebie nawzajem. Pierwsze, główne źródło leży w okresie niemowlęcym. We wczesnym dzieciństwie ważne jest, aby dziecko miało poczucie, że może liczyć na matkę, że ta najważniejsza osoba jest cały czas przy nim – reaguje na płacz, odgaduje jego potrzeby. Dziecko musi się czuć ważne. Niestety, zdarza się, że matka nie jest w stanie reagować na potrzeby swojego dziecka. Nie zawsze oznacza to, że jest złą matką. Mimo największej miłości i pragnienia, aby zadbać o dobro niemowlęcia, może nie być w stanie psychicznie bądź fizycznie odpowiedzieć właściwie na jego potrzeby. Powodem może być na przykład jej depresja lub niezrozumienie specyficznych potrzeb potomka, wynikających z jego wrodzonego temperamentu. Wtedy dziecko pozbawione bliskości matki, nie czując swojej sprawczości w kontakcie z nią, jest przestraszone i bezradne – nie może na nikogo liczyć w tym niezrozumiałym dla niego, przerażającym świecie. To głębokie poczucie samotności pozostaje w nim i może się ujawnić w późniejszym okresie życia.

Paradoksalnie zbyt bliska relacja z rodzicami, również może być źródłem chronicznej samotności. Dziecko, które jest całkowicie zależne od rodziców, nie potrafi samo radzić sobie w frustrujących sytuacjach i nawet chwilowy brak opiekunów wywołuje w nim lęk i przerażenie. Później, kiedy dorośnie, cierpi na brak poczucia własnej wartości i boi się wyjść ze strefy komfortu, aby na przykład poznać potencjalnego partnera.

Okres niemowlęctwa i dzieciństwa to oczywiście nie jedyne przyczyny chronicznej samotności. Mogą ją wywołać również niektóre sytuacje zewnętrzne. Jej źródłem może być na przykład utrata bliskich albo choroba. Zawód miłosny też może zamknąć człowieka w szponach osamotnienia – skorupce, która ma go ochronić przed ponownym zranieniem. Jednak to właśnie we wczesnym dzieciństwie przyswajamy sobie pewne nieświadome schematy psychiczne, które mają duży wpływ na to, jak sobie radzimy później w trudnych sytuacjach, jakie nas spotykają.

Próby ucieczki

Ludzie na wiele sposobów próbują uciec przed samotnością. Nieświadomie wypierają ją ze swojej psychiki. I w ten sposób mamy chodzących supermanów, którzy są samowystarczalni i nie potrzebują obok siebie nikogo bliskiego. Marzycieli, chodzących z głowami w chmurach. Klaunów, którzy robią z siebie widowisko. Uwodzicieli, którzy zmieniają kobiety jak rękawiczki. Pracoholików, którzy nie mają czasu dla nikogo. Uzależnionych, którzy w kieliszku zatapiają samotność. Gwiazdy, dla których popularność jest sposobem na przetrwanie.

Takie sposoby na samotność są jednak złudne i nieskuteczne. Kiedy jeden przestaje działać albo niesie ze sobą zbyt wiele skutków ubocznych, osoby samotne często nieświadomie wybierają kolejny sposób. Przykład z życia wzięty – pan B, który w ucieczce przed samotnością rzucił się w wir pracoholizmu, wypala się i postanawia zmienić swój tryb życia. Zaczyna żyć wolniej i bardziej dbać o siebie. Coraz częściej jednak odczuwa silne bóle głowy i zaniepokojony tymi objawami, zasięga rady specjalistów. Lekarze nie są w stanie znaleźć przyczyn o podłożu fizycznym. Bóle nie mijają. Pan B jest nimi coraz bardziej zaabsorbowany. Nie ma świadomości że dopadły go objawy psychosomatyczne, że jest to kolejna, podświadoma próba ucieczki przed samotnością. Że jego ciało i psychika właśnie w ten sposób próbują wykrzyczeć: „Zwróćcie na mnie uwagę!”.

Warto w tym momencie zauważyć, że opisywana sytuacja nie jest regułą. W naszym społeczeństwie żyje wiele osób, które prowadzi samotne życie. Twierdzą oni, że to ich świadomy wybór i że jest im z tym dobrze. Nie zawsze musi to oznaczać, że ignorują lub maskują swoją samotność. Nie zawsze samotność jest stanem chorobowym, czasem rzeczywiście może być po prostu sposobem na życie. Kiedy jednak wiąże się z cierpieniem, staje się problemem, który trzeba rozwiązać.

Samotność jak sobie z nią radzić 

Samotność można leczyć. Pomóc w tym może psychoterapia. Jaką wybrać? Istnieje wiele różnych nurtów psychoterapii, za którymi stoją różnorodne teorie. Nie ma lepszej ani gorszej. Najważniejszym czynnikiem udanej psychoterapii jest relacja między terapeutą a pacjentem. Dlatego bardzo ważne jest, aby pacjent miał poczucie, że może zaufać terapeucie, żeby od pierwszych spotkań zaistniała między nimi „chemia”.

Jednym z bardziej efektywnych podejść w walce z samotnością jest terapia psychodynamiczna, dzięki której psychiczne i fizyczne zdrowie pacjenta ulega długotrwałej, pozytywnej zmianie. Na czym ona polega? Krótko mówiąc jej celem jest poprawa jakości życia poprzez wgląd i przepracowanie nieświadomych schematów psychicznych. Pacjenta i jego terapeutę łączy znacząca relacja – wspólnie omawiają trudne przeżycia, przemyślenia i uczucia, dochodzą do nieuświadomionych wcześniej źródeł samotności pacjenta, głęboko zakorzenionych schematów, które utrudniają mu życie i powodują cierpienie.

Zanim rozpocznie się psychoterapia, pacjent umawia się z terapeutą na kilka spotkań konsultacyjnych. Już wtedy zbiera o nim informacje – kim jest, jaka jest jego aktualna sytuacja życiowa, jaką ma osobowość, co przeżył, jakie są objawy, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Wspólnie ustalają zasady i cel terapii, po czym zaczyna się ciężka i długa praca. Jak długa? Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb pacjenta, najczęściej jednak terapia trwa od 6 miesięcy do nawet kilku lat. Co może dać siłę i motywację do przejścia tak trudnego i długiego procesu terapeutycznego? Nagroda. A jest nią nie tylko rozwiązanie swojego problemu, spokojniejsze i wartościowsze życie, ale też lepsze poznanie samego siebie.

Udostępnij: