Dlaczego nie podejmujemy psychoterapii ? Lęk, strach i ukryte obawy.

Kategoria bloga:
Autor:

Pewien odsetek pacjentów nie podejmuje psychoterapii mimo pojawienia się u psychoterapeuty na kilku konsultacjach. Czemu tak się dzieje? Dlaczego boimy się zmian? Poniżej parę refleksji z mojej praktyki, które mogą pomóc z wątpliwościami nowym pacjentom a także zrozumieć czego faktycznie się boją i bynajmniej nie jest to osoba psychologa terapeuty.

1. Strach przed utratą kontroli i szaleństwem

Nierzadkimi są pytania: Co pan o tym myśli? Czy ze mną jest aż tak źle? Co mi jest?!

Zawarta jest w nich duża doza lęku, bezsilności i poczucia tracenia nad sobą kontroli. Wynikają one z wybuchu trudności psychicznych lub ich nagromadzenia. Terapeuta próbuje przedostać się przez ten sztorm rzucając pacjentowi koło ratunkowe w postaci zrozumienia chociaż elementu jego stanu. Formy kontaktu ze sobą, która byłaby stabilna i której można by się przytrzymać. Jednak lęk jest tak duży, że pacjent ucieka od jakiejkolwiek formy wejrzenia w siebie. Może starać się zaprzeczać swoim problemom i uczuciom. Oczekując od terapeuty potwierdzenia, że problem nie istnieje i wszystko jest w porządku.

Taka ucieczka od problemów nie jest niczym niezwykłym, jest tylko wynikiem pracy mechanizmów obronnych. Starających się zapobiec rozsypaniu się naszej psychiki. Taki balansujący stan mimo, że jest przerażający, wciąż jest czymś co można poddać psychoterapii. Możemy wtedy uciekać tak bardzo, że uniemożliwimy sobie kontakt z terapeutą. Wskutek czego, odetniemy tą część siebie która chce pracować nad sobą od pomocnej dłoni.

2. Chęć szybkiej odpowiedzi lub wyleczenia

Jest to skomplikowany problem. Wynika z tego, że czasem zdarza się nam wchodzić w tzw. ,,magiczne myślenie’’, jesteśmy bardzo obolali i nie chcemy już tego dłużej znosić, rzeczywistość wokół przyzwyczaja nas do szybkiego życia, bez chwili na pochylenie się nad sobą i super produktów, które działają natychmiast. Magiczne myślenie może wiązać się z dwoma rzeczami. Po pierwsze, zaburzenia psychiczne są pewną formą regresji. Dlatego wówczas możemy wracać do dziecięcego myślenia o magicznym spełnianiu życzeń. Po drugie, mogą być wyrazem ogromnego lęku. Napędza on potrzebę myślenia o omnipotencji i tym, że sobie ze wszystkim poradzimy bez większych zmagań. Przyznanie się do słabości jest pierwszym krokiem do uzyskania pomocy. Bycie obolałym przez długo trwające i gromadzące się problemy psychiczne, jest bardzo dotkliwym i przykrym stanem. Skoro jednak znaleźliśmy odwagę żeby wreszcie się otworzyć, oznacza to że ból był już nie do zniesienia.

Żyjemy w czasach szybkich gotowych rozwiązań, kupowanie nowego zamiast naprawiania.

Dzisiejsza kultura sprawia, że zaczynamy traktować się rzeczowo. Niczym samochód, w którym trzeba wymienić wadliwą część. Chcielibyśmy oddać się do ,,warsztatu’’ i nie przeżywać procesu naprawy. Zapominamy, że jesteśmy żywymi istotami z bogatym światem wewnętrznym. Wielu pacjentów odkrywa go i zaciekawia się nim dopiero podczas psychoterapii. Objawy są wynikiem pracy struktury osobowości. Powstaje ona od dzieciństwa, przez wiele lat. Nie istnieją magiczne rozwiązania i półśrodki, które zmieniłyby tą strukturę z dnia na dzień. Ta wiadomość brzmi czasem brutalnie dla pacjentów. Moim zdaniem należy patrzeć na nią z optymizmem. Jako szansę na przestrzeń dla siebie, okazję na lepsze poznanie siebie. Wszystko to w komfortowych warunkach, niewymagających od nas pośpiechu. Traktowanie problemu z psychiką tylko jako problemu to trochę tak jak, traktowanie części siebie jak ciała obcego.

Warto wsłuchać się w swoje wnętrze, co te objawy o nas mówią.

3. Sposób wchodzenia w relacje

Niektórym ludziom ciężko jest z bliskością. Podczas spotkania z psychologiem mogą mieć problem ze zobowiązaniem się do przychodzenia regularnie na sesje. Paradoksalnie może to spowodować, że nie będą przez to korzystać z terapii mimo, że dotyczy ona problemu wchodzenia w relacje. Kontakt z terapeutą jest na tyle niezwykły, że możemy bez większych konsekwencji wypróbować swoje schematy. Nie jest zatem niczym złym, jeżeli czasem zdarzy nam się opuścić sesję. Nie są też niczym złym ambiwalentne uczucia wobec pozostawania w terapii. Są one wyrazem tego jak czujemy się też w innych relacjach. Ważne żeby dać sobie chociaż na tyle przestrzeni, żeby móc się temu przyglądać na terapii.

4. Podświadoma wina i wstyd

Zdarza nam się cierpieć katusze w związku z tym, jak negatywnie się oceniamy. Zygmunt Freud opisywał pacjentów z podświadomym poczuciem winy, które niweczy postępy w terapii. Taka wina może działać w naszym życiu jak wewnętrzny sabotażysta. Nierzadko też czujemy wstyd. Ponieważ mamy niską samoocenę lub myślimy o swoich problemach, że są dziwne, że jesteśmy zaburzeni, perwersyjni. Może towarzyszyć nam poczucie porażki życiowej, poczucie że jesteśmy słabi, że sobie nie poradziliśmy, zrobiliśmy w swoim życiu coś grzesznego i niegodziwego. Należy pamiętać, że:

Terapeuta nie jest sędzią ani nas nie ocenia.

Zadaniem terapeuty jest zrozumieć ten nasz ciężar. Może dzięki temu, my sami zrozumiemy go lepiej i będziemy w stanie sobie wybaczyć.

5. ,,Poradzę sobie sam’’ i niechęć do wychodzenia z domu

Ten rodzaj trudności wiąże się z byciem osamotnionym, byciem zmuszonym radzić sobie w pojedynkę ze swoimi problemami. Poczuciem że nie ma na świecie nikogo na kim moglibyśmy się oprzeć. Jest to też brak wewnętrznej nadziei na zmianę na lepsze. Czasami zostajemy w domu, pochłonięci przez nasze obawy. Możemy też starać się wyciszyć swoje trudne emocje, różnymi rutynami. Na przykład spaniem, granie przez dłuższy czas na komputerze, używkami, cięciem się. W takich chwilach warto pamiętać, że jest to forma naszego załamania światem. Jak również, wynikająca z niej chęć izolacji.

Bycie niedoskonałym i samotnym jest ludzką rzeczą.

Terapeuta jest otwarty na nas, nawet w momentach, gdy już wszyscy się od nas odwrócili. Nie jest lekarstwem na wszelkie zło, ale może odciążyć nas od beznadziei którą wewnątrz czujemy. Za każdym takim odwróceniem się od świata stoi schowany za zębami ból i gniew. Psychoterapeuta może przyjąć te emocje na siebie i zrozumieć je, bez wypominania nam niczego. Czasami myślimy że terapeuta nie był nigdy na dnie tak jak my. Że jego słowa są puste. Zapominamy o tym, że on też jest człowiekiem z swoimi słabościami.

Udostępnij: