Jak wychować dziecko – jak mówić aby się nas słuchały ?

Kategoria bloga:

Teorie o idealnych metodach wychowywania dzieci zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tradycyjne podejście każe nam traktować pociechy jako przedmiot naszego wychowania, czyli kogoś, kto musi podporządkować się naszym decyzjom bez względu na własne zapatrywania. Nowocześniejsze metody wychowawcze sugerują, że dziecko jest najważniejsze, dlatego w konfliktowych sytuacjach powinniśmy ulegać jego żądaniom. Która z tych dwóch dróg jest słuszna? A może istnieje jakaś trzecia ścieżka, która ujmuje zarówno racje dziecka, jak i rodzica ? Jak mówić aby dzieci nas słuchały ? Jak wychować dobrze dziecko ?

Runda I

Mama nakazującym tonem mówi do dziecka: – Odrób lekcje. – Później – odpowiada dziecko. Mama się denerwuje i mówi: – Dlaczego mnie nie słuchasz?! Przecież mówię, że masz to zrobić teraz. Później przychodzą do nas goście i nie będzie już na to czasu. Jeśli nie zaczniesz natychmiast odrabiać lekcji, jutro nie pozwolę ci wyjść na dwór. Masz mnie słuchać, jestem od ciebie starsza i mądrzejsza! Skapitulowane dziecko odpowiada: – No dobrze. I marudząc, idzie odrabiać lekcje.

1:0 W tym przypadku to rodzic jest wygrywającym. Wykorzystał swój autorytet, ostrzegł przed ewentualną karą i postawił na swoim. Jakiej reakcji dziecka może się jednak spodziewać? Istnieją przynajmniej dwa wyjścia. Jedno to uległość i posłuszeństwo – z lęku przed karą dzieciak wykona polecenie surowego rodzica i będzie się starał odrobić lekcje. Druga możliwość to bunt. Dziecko może tę sytuację odczuć jako niesprawiedliwość, a to może w nim wywołać negatywne uczucia do rodzica – gniew, że ten narzuca mu swoje rozwiązania i złość, że wykorzystuje swoją przewagę, by ograniczać jego wolność. Niezaprzeczalny pozostaje oczywiście fakt, że rodzic rzeczywiście wygrywa tę rundę. Tylko czy taka wygrana ma sens? Czy na pewno o to nam chodzi? Nawet jeśli dziecko wykona nasze polecenie, to z jakich pobudek to zrobi i czego się przy tej okazji nauczy? Posłuszeństwo wywołane strachem przed karą nie nauczy go odpowiedzialności, nie pomoże mu odczuć satysfakcji z decydowania o samym sobie, nie zachęci do kreatywności i stawania się coraz bardziej niezależnym.

Runda II

Mama mówi do dziecka: – Odrób lekcje. – Później – odpowiada dziecko. Mama przekonuje: – Przecież wiesz, że później przychodzą goście i nie będzie na to czasu. Dziecko stanowczo odpowiada: – Nie chcę i nie będę odrabiać lekcji. Jeśli będziesz mnie zmuszała, to będę niegrzeczny podczas obiadu z gośćmi. Rozzłoszczona i bezradna matka kapituluje obawiając się złości dziecka, jeśli dalej będzie naciskać.

0:1 Tę rundę wygrywa dziecko. Rodzic poddaje się bez walki. Rezygnuje z prawa do ustalania porządku w rodzinie tylko dlatego, że boi się gniewnej reakcji swojej pociechy. Co się wówczas dzieje z dzieckiem? Uczy się wielu „pożytecznych” zachowań, między innymi jak manipulować dorosłymi, jak manifestując swoje napady wściekłości dominować nad rodzicami, jak szybko i bezboleśnie dostawać to, czego się chce i jak ustawić swoich opiekunów używając brzydkich, lekceważących słów. To jednak tylko jednorazowe skutki. Konsekwencje takiego zachowania mogą być dużo poważniejsze. Mogą utrzeć negatywne schematy postępowania i pozostawić trwały ślad w sposobie myślenia młodego człowieka. I w taki oto sposób rośnie samolubne pokolenie „ja”. Pokolenie pełne pretensji do wszystkich wokół. Tak zwane pępki świata, które za nic mają potrzeby i uczucia innych. Egoiści nastawieni tylko na branie.

Zanim więc następnym razem bezkrytycznie ulegniesz żądaniom swojego dziecka, zastanów się: kim chcę, żeby stał się mój syn? Jaka będzie moja córka za kilka lat, jeśli będę się poddawać jej przebiegłej manipulacji? Dzieci, które zawsze stawiają na swoim wyrastają na nieszczęśliwych ludzi, którzy nie potrafią mieć dobrych relacji z innymi. Już w szkole przeżywają wstrząs, kiedy nauczyciele wymagają od nich posłuszeństwa, a inne dzieciaki nie chcą bawić się z nimi na ich zasadach. Wtedy narasta w nich złość i rozczarowanie.

A co powiedzieć o uległych rodzicach? Jak się czują w swojej roli? Tacy rodzice będąc pod dziecięcy pantoflem, nie mogą być z siebie zadowoleni. Czują się słabi, bezradni i źli, że ulegli dziecku. Co gorsza, narastają w nich negatywne emocje w stosunku do własnej pociechy. A ona z kolei wyczuwa poirytowanie i oburzenie rodzica, wobec czego trudno jej uwierzyć, że ten naprawdę ją kocha. Wniosek jest więc jednoznaczny – odwrócenie ról w rodzinie i dominacja dziecka to sytuacja krzywdząca zarówno dla niego samego, jak i dla rodzica. Wygrany przez dziecko mecz o władzę to tak naprawdę porażka całej rodziny.

Runda III

Mama mówi do dziecka: – Odrób teraz lekcje. – Później – odpowiada dziecko. Mama na to: – No to mamy problem. Za półtorej godziny przychodzą do nas goście, a ty masz lekcje nie odrobione. Potem będziesz już zbyt zmęczony, żeby się za to zabrać. Może masz jakiś pomysł, jak możemy rozwiązać ten problem, żebyśmy obydwoje byli zadowoleni? Dziecko: – To ja się jeszcze pół godziny pobawię tą kolejką, a potem siadam i odrabiam pracę domową. Mama: – Dobrze.

Remis. Trzecia runda opisuje sytuację, w której nikt nie przegrywa. Wszyscy są zwycięzcami. Mama, mówiąc dziecku o problemie, jednocześnie zrzuca na jego barki część odpowiedzialności za jego rozwiązanie. Potrzeby młodego człowieka są brane pod uwagę, a on sam jest traktowany nie jako podwładny, lecz raczej jako partner w rozwiązywaniu problemu. Nie czuje się zmuszany do wykonywania despotycznych poleceń matki, do robienia czegoś, czego sam nie chciał. To on jest pomysłodawcą. To on wymyślił rozwiązanie, dał konkretną propozycję. A to, siłą rzeczy, będzie go motywować do spełnienia danej przez siebie obietnicy, zgodnie z prostą regułą, że zawsze chętniej wykonujemy obowiązki, które sami sobie ustalamy, niż te, które są nam narzucone przez kogoś z zewnątrz.

Nakazy, zakazy czy dialog – jak wychować dziecko bez krzyku

Nietrudno się domyślić, która z opisanych powyżej metod przynosi najlepsze rezultaty. Skomplikowany system rodzicielskich nakazów i zakazów rodzi w młodym człowieku bunt i frustrację. Dialog niesie za sobą twórcze rozwiązania, sprawne myślenie, próby rozsądnej, inteligentnej argumentacji i, co ważniejsze, dobre relacje między dzieckiem a rodzicem. I nie chodzi tu w żadnym razie o konkretne, utarte schematy postępowania. W metodzie tej nie ma ostatecznych rozwiązań. Każde dziecko jest inne, każda rodzina to indywidualny twór, który sam decyduje, co należałoby zrobić w konfliktowej sytuacji. Istotny jest jednak fakt, że kompromis i dialog to antidotum na wrogość, recepta na bliskie, ciepłe relacje z naszymi pociechami, wyjątkowo dobry sposób na utrwalenie głębokiej, wzajemnej miłości, czułości i szacunku.

Jeszcze jednym pozytywnym aspektem takiego sposobu na rozwiązywanie problemów jest jego skuteczność. Nie trzeba bić głową w mur oporu własnej pociechy. Stawać na głowie, starając się przekonać ją do własnych racji. To dziecko wymyśla rozwiązanie, a wtedy na zasadzie inercji chętnie wprowadza w życie swoje własne, autorskie pomysły.

Wówczas okazuje się, że mecz nie jest rozgrywany miedzy dwiema obcymi drużynami. Że tak naprawdę jesteście razem, w jednej drużynie. Miejsce walki o wpływy zaczyna zajmować zaufanie, współpraca i respektowanie wzajemnych potrzeb, a to może być dla twojego dziecka terapią i najcenniejszą lekcją społecznego współżycia, która w przyszłości zaowocuje zdrowymi relacjami, jakie zbuduje z innymi ludźmi.

Pozostaje jeszcze pytanie, która runda pasuje do twojej rodziny? Jaki model wychowawczy działa w twoim domu? Jak dobrze wychować dziecko ? To ty, jako rodzic, masz decydujący wpływ na to, kto dzierży berło władzy w waszej rodzinie. I pamiętaj, że nokaut to tylko pozorna wygrana, a kapitulacja będzie za sobą nieść daleko idące skutki i nie uczyni z twojego dziecka prawdziwego zwycięzcy. Dialog i twoje rozsądne podejście to najlepsze, znane od wieków i nie poddające się żadnej modzie metody wychowawcze.

Udostępnij: